Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Ziele na kraterze - Problematyka

„W ręce twoje, Krysiu! W ręce twoje Tilusiu!... Słońcem, wodą, rosą, piaskiem, deszczem, szlamem, ziąbem i upałem” – tymi słowami autor powieści rozpoczyna jeden z rozdziałów utworu, opisujący spływ kajakowy. Właściwie każdy z rozdziałów powieści mógłby się rozpoczynać podobnym toastem. Z kart utworu przebija radość i prawdziwa pasja życia. Pasja, którą ojciec starał się zarazić swoje dwie córki. Dorastanie Krysi i Marty zostaje poetycko porównane do wzrostu młodych roślinek na pokrytym lawą wulkanie. Tytułowa metafora pojawia się już przy opisie narodzin Krysi: „tak zapewne po wybuchu wulkanu ziele na kraterze puszcza ponownie pierwsze pędy ze spopielałego gruntu – z trudem i niełatwo.”

Krater i lawa to symbol bolesnej przeszłości pokolenia rodziców i dziadków (powstania, I wojna światowa). Wańkowiczowie mają nadzieję, że ich dzieci czeka szczęśliwa przyszłość w wolnej, niepodległej ojczyźnie. Robią wszystko, by pokazać córkom piękno świata, ukazać im niezliczone możliwości rozwoju. Są mądrymi i uważnymi rodzicami śledzącymi każdy nowy krok potomstwa. „Idź za dziećmi w ich rozwoju, a nie przed dziećmi” – pisze Wańkowicz  – „niczego nie wymagaj (…) nie miej swego ideału dziecka, do którego je będziesz podciągać; nie chciej ich mieć takimi, jak sobie wyimaginowałaś”. Marzenia, plany i nadzieje rozwiewają się po powrocie młodych maturzystek z Francji. „Wulkan” wojny wybucha po raz kolejny ciężko doświadczając całą rodzinę.

Wojna, zniszczenie, losy powstańców – Wańkowicz z dużą wrażliwością opisuje fakty znane mu jedynie z listów córki i opowieści żony. Śmierć dziecka to kluczowy moment dramatu rozgrywającego się przed oczami czytelnika. Mimo tego, trudno nazwać „Ziele…” opowieścią o wojnie. Z kart utworu przebija niezniszczalna siła życia, radość i entuzjazm ciągłego dążenia